Ktoś zarejestrował „Państwa" domenę — albo dostają Państwo wezwanie, bo Państwa domena rzekomo narusza cudze prawa

Chcą Państwo zabezpieczyć domenę z nazwą swojej firmy i stwierdzają: ktoś inny dawno ją zarejestrował — ledwie jej używa, ale za wydanie żąda pieniędzy. Albo odwrotnie: Państwa firma od lat prowadzi domenę, a nagle posiadacz znaku towarowego lub firma o tej samej nazwie wzywa Państwa do jej zwolnienia, z terminem i notą kosztową. W obu przypadkach pierwszy odruch prowadzi na manowce — mianowicie myślenie, że domena należy do tego, kto ją trzyma, jak własność. Tak nie jest: domena to prawnie tylko umowa z rejestrem domen. O tym, kto wygra spór, decyduje nie sama domena, lecz stojące za nią prawo do nazwy lub prawo oznaczeń — i pytanie, kto ma starszą pozycję. Poniżej: jak ten konflikt działa prawnie i na czym zależy w obu rolach.

Najważniejsze w 30 sekund

  • Domena to nie prawo bezwzględne jak własność czy znak towarowy. To tylko zobowiązaniowe roszczenie wobec rejestru domen (przy „.de" jest to DENIC) z umowy rejestracyjnej. Dlatego spór o domenę nigdy nie toczy się „o samą domenę", lecz o prawo do nazwy lub prawo oznaczeń stojące za użytym pojęciem.
  • Gdy domena narusza cudzą nazwę — nazwę firmy, stowarzyszenia, nazwisko osoby, nazwę miasta — działa prawo do nazwy (§ 12 BGB): uprawniony może żądać usunięcia i zaniechania, gdy inny bez upoważnienia używa tej samej nazwy.
  • Gdy za pojęciem domeny stoi oznaczenie przedsiębiorstwa (firma, nazwa handlowa) lub tytuł utworu, niemiecka ustawa o znakach towarowych chroni je także bez wpisu do rejestru (§ 5 MarkenG); używanie wywołujące niebezpieczeństwo pomylenia jest zakazane i rodzi roszczenia o zaniechanie oraz odszkodowanie (§ 15 MarkenG). Przy zarejestrowanym znaku towarowym dochodzi ochrona renomy (§ 14 ust. 2 nr 3 MarkenG).
  • Obowiązuje zasada pierwszeństwa: co do zasady wygrywa prawo starsze. Niemiecki Trybunał Federalny (BGH) już w sprawie „shell.de" rozstrzygnął, że już rejestracja cudzego oznaczenia jako domeny może być bezprawnym używaniem nazwy i że przy równobrzmieniu nazw z reguły rozstrzyga pierwszeństwo rejestracji (§ 12 BGB; §§ 5, 15 MarkenG).
  • Skutkiem prawnym jest z reguły usunięcie (Löschung) domeny, a nie jej przepisanie na uprawnionego. Do zabezpieczenia służy przy „.de" wpis DISPUTE w DENIC: zapobiega on przekazaniu domeny osobie trzeciej podczas sporu i sprawia, że po usunięciu domena przypada wpisanemu.

Typowe sytuacje

Osoba trzecia trzyma domenę z Państwa nazwą

Chcą Państwo wystąpić w sieci pod swoją nazwą firmy lub marką — a pasująca domena jest dawno zarejestrowana na osobę trzecią, która ledwie jej używa lub wyraźnie liczy na sprzedaż. To, czy mogą Państwo żądać usunięcia, zależy nie od tego, kto był szybszy, lecz od tego, czy za Państwa nazwą stoi starsze prawo do nazwy lub prawo oznaczeń (§ 12 BGB; §§ 5, 15 MarkenG) — i czy posiadacz domeny ma własny uzasadniony interes właśnie w tym pojęciu.

Państwa oznaczenie pojawia się w cudzej domenie

Konkurent lub osoba trzecia rejestruje domenę myląco bliską Państwa nazwie przedsiębiorstwa, znakowi towarowemu lub tytułowi utworu — np. z wariantem literówkowym, dodatkiem lub inną końcówką. Gdy używa jej w obrocie handlowym, może w tym tkwić używanie wywołujące niebezpieczeństwo pomylenia (§ 15 ust. 2 MarkenG) albo — przy znaku znanym — wykorzystanie renomy (§ 14 ust. 2 nr 3 MarkenG).

Mają Państwo zwolnić swoją domenę

Posiadacz znaku towarowego lub firma o tej samej nazwie wzywa Państwa do wydania „swojej" domeny — dołączone są oświadczenie o zaniechaniu, żądanie usunięcia i nota kosztowa. Zanim Państwo ustąpią, trzeba sprawdzić: czy w ogóle stoi za tym prawo z lepszym pierwszeństwem? Czy mają Państwo własny uzasadniony interes — na przykład własną nazwę lub starsze własne używanie? Przy równobrzmieniu nazw często rozstrzyga pierwszeństwo rejestracji.

Dlaczego sama domena nie jest prawem — a spór toczy się o oznaczenie

Na początku stoi spostrzeżenie, które porządkuje cały spór: domena to nie prawo bezwzględne. Kto rejestruje domenę „.de", zawiera jedynie umowę z rejestrem domen DENIC i uzyskuje z niej zobowiązaniowe roszczenie o podłączenie tego adresu — nic więcej. Nie powstaje prawo wyłączne, które jak własność czy znak towarowy działałoby wobec każdego. Dlatego konfliktu o domenę nigdy nie da się rozstrzygnąć zdaniem „zarejestrowałem ją pierwszy, więc jest moja". Rejestracja tworzy tylko pozycję umowną wobec DENIC — nie tworzy prawa wobec starszego posiadacza oznaczenia.

Właściwy spór toczy się więc o poziom niżej: o prawo do nazwy lub prawo oznaczeń stojące za użytym pojęciem. Gdy domena używa nazwy, działa prawo do nazwy (§ 12 BGB); gdy stoi za nią oznaczenie handlowe, działa ochrona oznaczeń (§§ 5, 15 MarkenG); gdy stoi za nią zarejestrowany znak towarowy, działa prawo znaków towarowych (§ 14 MarkenG). Te prawa są bezwzględne — działają wobec każdego. I z nich, a nie z domeny, wynika roszczenie, by zakazać drugiej stronie używania i doprowadzić do usunięcia domeny.

To zarazem porządkuje wzajemny stosunek podstaw roszczeń. Niemiecki Trybunał Federalny (BGH) w sprawie „shell.de" wyraźnie stwierdził, że ochrona z prawa oznaczeń wg §§ 5, 15 MarkenG w swoim zakresie zastosowania co do zasady wyprzedza ochronę nazwy z § 12 BGB (BGH, wyrok z 22.11.2001 – I ZR 138/99). Praktycznie znaczy to: gdy chodzi o oznaczenie handlowe, pierwszym probierzem jest ustawa o znakach towarowych; ogólne prawo do nazwy z § 12 BGB wysuwa się na plan pierwszy przede wszystkim tam, gdzie nie działa prawo oznaczeń — przy nazwiskach, nazwach stowarzyszeń czy nazwach miast.

Praktyka W sporze o domenę niech nie pytają Państwo najpierw „czyja jest domena?", lecz „jakie prawo bezwzględne stoi za pojęciem — i kto nabył je wcześniej?". Dopiero to pytanie otwiera właściwą podstawę roszczenia. Domena jest tylko przedmiotem sporu; rozstrzyga się on na prawie do nazwy lub oznaczeń stojącym za nią.

Prawo do nazwy — klasyczna podstawa w sporze o domenę

Tam, gdzie nie działa prawo znaków towarowych, klasyczną podstawą roszczenia jest prawo do nazwy. Ustawa ujmuje to zwięźle: gdy prawo do używania nazwy jest uprawnionemu przez innego kwestionowane, albo gdy interes uprawnionego jest naruszony przez to, że inny bez upoważnienia używa tej samej nazwy, uprawniony może żądać od tego innego usunięcia naruszenia; przy obawie dalszych naruszeń może wnieść pozew o zaniechanie (§ 12 BGB).

Decydującą dla domen grupą przypadków jest przywłaszczenie nazwy: osoba trzecia bez upoważnienia używa tej samej nazwy i przez to narusza interes uprawnionego. BGH w sprawie „shell.de" wyjaśnił, że już sama rejestracja cudzej nazwy lub oznaczenia przedsiębiorstwa jako domeny — a nie dopiero jej merytoryczne używanie — może być takim bezprawnym używaniem nazwy (BGH, I ZR 138/99). Już bowiem rejestracja blokuje nosiciela nazwy i przypisuje adres nieuprawnionemu. Skutkiem jest wtedy usunięcie — przy domenach z reguły Löschung (usunięcie).

Trzeba pamiętać o zasięgu. § 12 BGB chroni nazwy w szerokim sensie: nazwisko osoby fizycznej, ale też nazwy stowarzyszeń, gmin (nazwy miast) i osób prawnych. Ochrona sięga tak daleko, jak naruszony jest uzasadniony interes nosiciela nazwy, a drugi działa bez upoważnienia — kto sam uprawniony nosi tę samą nazwę, nie używa jej bezprawnie. Właśnie tu zaczyna się najtrudniejsza grupa przypadków: równobrzmienie nazw.

Praktyka § 12 BGB jest Państwa dźwignią, gdy za pojęciem domeny nie stoi prawo znaków towarowych — na przykład przy nazwie stowarzyszenia lub nazwisku. Niech wcześnie zabezpieczą Państwo, że rejestracja przez drugiego jest rzeczywiście bezprawna, a Państwa prawo do nazwy jest starsze lub bardziej znane: na tym pierwszeństwie stoi lub upada roszczenie.

Gdy dotknięte jest oznaczenie handlowe — §§ 5, 15, 14 MarkenG

Gdy za pojęciem domeny stoi oznaczenie handlowe, pierwszeństwo ma ustawa o znakach towarowych. Jako oznaczenia handlowe chronione są oznaczenia przedsiębiorstwa — czyli nazwa, firma lub szczególne oznaczenie zakładu — oraz tytuły utworów (§ 5 MarkenG). Ochrona ta powstaje przez używanie w obrocie handlowym i nie wymaga wpisu do rejestru. Kto więc od lat występuje pod nazwą firmy, ma do niej prawo także bez znaku towarowego.

Ochrona daje posiadaczowi wyłączne prawo (§ 15 ust. 1 MarkenG): osobom trzecim zakazane jest używanie oznaczenia handlowego lub podobnego znaku w obrocie handlowym bez upoważnienia w sposób, który może wywołać pomylenie z chronionym oznaczeniem (§ 15 ust. 2 MarkenG). Właśnie to może wywołać domena, która przejmuje cudze oznaczenie — lub myląco podobny wariant — i używa go handlowo. Przy niebezpieczeństwie powtórzenia przysługuje roszczenie o zaniechanie (§ 15 ust. 4 MarkenG), a przy winie umyślnej lub niedbalstwie dodatkowo odszkodowanie (§ 15 ust. 5 MarkenG). Jak dochodzić roszczeń pieniężnych z takiego naruszenia w Niemczech, pogłębia nasz poradnik o odszkodowaniu w Niemczech.

Gdy pojęcie jest chronione jako zarejestrowany znak towarowy i znane w kraju, dochodzi kolejny stan faktyczny: kto używa znaku identycznego lub podobnego i przez to bez uzasadnionego powodu w nieuczciwy sposób wykorzystuje lub narusza charakter odróżniający albo renomę znanego znaku, narusza znak także bez niebezpieczeństwa pomylenia (§ 14 ust. 2 nr 3 MarkenG). BGH dla „shell.de" wyraźnie uznał, że użycie znanego oznaczenia jako domeny w obrocie handlowym może być takim naruszeniem wg § 14 ust. 2 nr 3 albo § 15 ust. 3 MarkenG.

Pierwszeństwo i równobrzmienie nazw — kto się utrzyma

Jądrem niemal każdego sporu o domenę jest pierwszeństwo: co do zasady wygrywa prawo starsze. Kto ma prawo do nazwy lub oznaczeń z wcześniejszym pierwszeństwem, może zakazać młodszemu używania wywołującego pomylenie i doprowadzić do usunięcia domeny. Sama kolejność rejestracji domeny nie rozstrzyga zatem wyłącznie — ustępuje ona prawu materialnemu, chyba że obie strony są jednakowo uprawnione.

Właśnie tym wyjątkiem jest równobrzmienie nazw: gdy do tej samej domeny wchodzą w grę różni uprawnieni nosiciele nazwy — na przykład dwie firmy lub osoby, które obie w dobrej wierze noszą tę samą nazwę — sporu nie da się już rozstrzygnąć na „starsze czy młodsze" prawo. BGH sformułował dla tego w sprawie „shell.de" miarę: nakazane wyważenie wzajemnych interesów prowadzi zasadniczo do tego, że pozostaje przy pierwszeństwie rejestracji (BGH, I ZR 138/99). Kto jako uprawniony nosiciel nazwy zarejestrował domenę pierwszy, może ją więc co do zasady zachować — także wobec innego równobrzmiącego.

Uznany przez BGH wyjątek jest wąski: tylko gdy jeden z nosicieli nazwy cieszy się nadzwyczajną znajomością, a obrót oczekuje jego obecności w internecie właśnie pod tą nazwą, podczas gdy posiadacz domeny nie potrafi wykazać szczególnego interesu właśnie w tym adresie, posiadacz domeny może być zobowiązany do dodania do swojej nazwy w adresie dodatku odróżniającego. Domena nie zostaje mu wtedy po prostu odebrana — musi ją tylko uczynić jednoznaczną.

Praktyka W obu rolach niech najpierw sprawdzą Państwo pierwszeństwo: które prawo do nazwy lub oznaczeń jest starsze? Jeśli obie strony są w dobrej wierze równobrzmiące, pytanie przesuwa się na pierwszeństwo rejestracji i znajomość. Kto atakuje domenę, choć drugi jest tak samo uprawniony i zarejestrował ją wcześniej, nie dostrzega tego wyważenia — a kto występuje jako nadzwyczajnie znany nosiciel nazwy, ma czasem tylko roszczenie o dodatek, nie o wydanie.

Usunięcie, nie przepisanie — i wpis DISPUTE

Kto utrzyma się ze starszym prawem, powinien wiedzieć, czego może żądać — a czego nie. BGH w „shell.de" wyraźnie rozstrzygnął, że uprawnionemu wobec nieuprawnionego posiadacza domeny nie przysługuje roszczenie o przepisanie, lecz tylko roszczenie o usunięcie (Löschung) domeny (BGH, I ZR 138/99). Można więc zmusić drugiego do zwolnienia domeny, ale nie do bezpośredniego przepisania jej na siebie — po usunięciu domena zasadniczo wraca do swobodnego wydania.

Aby domena po usunięciu nie została natychmiast porwana przez osobę trzecią, przy domenach „.de" istnieje wpis DISPUTE w DENIC. Kto uprawdopodobni prawo do domeny, może uzyskać w rejestrze taki wpis. Działa on dwojako: domena podczas sporu nie może być przeniesiona na osobę trzecią, a gdy zostanie usunięta, przypada wpisanemu w DISPUTE. Wpis DISPUTE jest więc praktycznym środkiem zabezpieczającym, który wypełnia lukę między „tylko usunięcie, żadnego przepisania" — zabezpiecza dostęp do domeny na wypadek wygranej.

Praktyka Jeśli mają Państwo starsze prawo i na końcu chcą Państwo sami używać domeny, niech ustanowią Państwo wpis DISPUTE wcześnie — jeszcze zanim wyślą wezwanie. Inaczej wywalczą Państwo wprawdzie usunięcie, ale ryzykują, że zwolniona domena w tym samym momencie przypadnie niezwiązanej osobie trzeciej i Państwa sukces spełznie na niczym. Kolejność: najpierw zabezpieczyć, potem dochodzić.

Jak Państwo postępują

  • Ustalić, jakie prawo stoi za pojęciem

    Niech najpierw sprawdzą Państwo podstawę roszczenia: chodzi o nazwisko, nazwę stowarzyszenia lub miasta (§ 12 BGB), o oznaczenie przedsiębiorstwa lub tytuł utworu (§§ 5, 15 MarkenG), czy o zarejestrowany, być może znany znak towarowy (§ 14 MarkenG)? Sama domena jest tylko przedmiotem sporu — rozstrzyga się on na prawie stojącym za nią.

  • Ustalić pierwszeństwo i zabezpieczyć dowody

    Kto ma starsze prawo — i od kiedy? Niech zabezpieczą Państwo, kiedy powstało Państwa oznaczenie lub nazwa, kiedy domena została zarejestrowana i jak jest używana. Zrzuty ekranu, wyciągi z rejestrów, dowody używania. Przy równobrzmieniu w dobrej wierze na plan pierwszy wysuwa się pierwszeństwo rejestracji i znajomość.

  • Przy „.de" ustanowić wpis DISPUTE

    Jeśli na końcu sami będą Państwo potrzebować domeny, niech ustanowią w DENIC wpis DISPUTE, zanim napiszą do przeciwnika. Zapobiega on przekazaniu osobom trzecim i zabezpiecza Państwu domenę na wypadek usunięcia — inaczej Państwa sukces grozi spełznięciem na niczym.

  • Działać pozasądowo — wezwanie z właściwym celem

    Niech wezwą Państwo posiadacza domeny do zaniechania używania i do usunięcia domeny — nie do przepisania, bo na to nie ma roszczenia. Jako zaatakowany niech najpierw sprawdzą Państwo własne uprawnienie i pierwszeństwo, zanim złożą jakiekolwiek oświadczenie.

  • Dochować terminów i wybrać drogę egzekucji

    Niech od razu wpiszą Państwo wyznaczone terminy. Gdy przeciwnik nie reaguje, w grę wchodzi — zależnie od pilności — postępowanie zabezpieczające (einstweilige Verfügung) albo pozew. Jako zaatakowany niech odpowiedzą Państwo w terminie, z uzasadnionym odrzuceniem lub wąsko ujętym oświadczeniem, by uprzedzić zakaz.

Częste błędy — i jak ich uniknąć

  • Wierzyć, że rejestracja tworzy prawo

    Najczęstszy błąd: „zarejestrowałem domenę pierwszy, więc jest moja". Rejestracja tworzy tylko umowę z DENIC, żadnego prawa bezwzględnego wobec starszego posiadacza oznaczenia. Kto rejestruje cudze oznaczenie, może już przez to popełnić bezprawne używanie nazwy (§ 12 BGB) — niezależnie od tego, czy domena jest w ogóle merytorycznie używana.

  • Pozywać o przepisanie zamiast o usunięcie

    Kto jako uprawniony żąda przepisania domeny na siebie, żąda za wiele: przysługuje tylko roszczenie o usunięcie, nie o przepisanie (BGH, I ZR 138/99). Praktycznym wyjściem jest wpis DISPUTE, który sprawia, że usunięta domena przypada wpisanemu — a nie żądanie przepisania.

  • Przy równobrzmieniu przeoczyć pierwszeństwo rejestracji

    Jeśli obie strony są w dobrej wierze równobrzmiące, z reguły rozstrzyga pierwszeństwo rejestracji — a nie to, kto ma bardziej znaną nazwę. Tylko przy nadzwyczajnej znajomości jednego drugi może być zobowiązany do dodatku odróżniającego, zamiast tracić domenę w całości. Kto to przeocza, atakuje domenę, która drugiemu w dobrej wierze przysługuje.

  • Spełnić żądanie zwolnienia bez sprawdzenia

    Gdy Państwa firma zostaje wezwana do wydania domeny, niech nie ustępują Państwo bez sprawdzenia. Niech najpierw sprawdzą, czy przeciwnik ma w ogóle prawo z wcześniejszym pierwszeństwem i czy sami mogą Państwo wykazać uzasadniony interes — własną nazwę, starsze używanie. Pochopne zwolnienie oddaje być może silniejszą pozycję.

Koszty i czas

Spory o domenę mają często tempo: gdy tylko dotknięte jest oznaczenie, za terminem stoi postępowanie zabezpieczające (einstweilige Verfügung), które w trybie pilnym może szybko doprowadzić do sądowego zakazu. Ile spór Państwa kosztuje, zależy od kilku śrub nastawczych — jakie prawo stoi za pojęciem (§ 12 BGB czy §§ 5, 15, 14 MarkenG), kto ma starsze pierwszeństwo, czy zachodzi równobrzmienie w dobrej wierze i czy chodzi o usunięcie, o dodatek odróżniający, czy o samą obronę. Właśnie kwestia pierwszeństwa i równobrzmienia często decyduje o rzędzie wielkości.

Stałych cen ryczałtowych świadomie nie podajemy: czy właściwą drogą jest wpis DISPUTE, wezwanie z żądaniem usunięcia, wniosek w trybie pilnym czy uzasadnione odrzucenie, da się rzetelnie powiedzieć dopiero, gdy pojęcie, wzajemne prawa i — w przypadku obrony — żądanie przeciwnika z terminem leżą na stole. Poznają Państwo rząd wielkości, gdy tylko poznamy Państwa sprawę — i do tego uczciwą pierwszą ocenę, czy prawo z lepszym pierwszeństwem się utrzyma, jakie roszczenia wchodzą w grę i jak zareagować w terminie, nie oddając być może silniejszej pozycji.

Częste pytania

Czy domena należy do mnie, bo zarejestrowałem ją pierwszy?

Nie bez dalszych warunków. Rejestracja tworzy tylko umowę z rejestrem domen DENIC i tym samym roszczenie zobowiązaniowe — żadnego prawa bezwzględnego wobec każdego. Gdy za pojęciem domeny stoi starsze prawo do nazwy lub oznaczeń innego (§ 12 BGB; §§ 5, 15 MarkenG), może on żądać usunięcia. Wedle BGH już rejestracja cudzego oznaczenia może być bezprawnym używaniem nazwy (BGH, I ZR 138/99).

Która podstawa roszczenia obowiązuje w sporze o domenę?

Zależy to od tego, co stoi za pojęciem. Przy nazwisku, nazwie stowarzyszenia lub miasta działa prawo do nazwy (§ 12 BGB); przy oznaczeniu przedsiębiorstwa lub tytule utworu — ochrona oznaczeń (§§ 5, 15 MarkenG); przy zarejestrowanym, znanym znaku dodatkowo § 14 ust. 2 nr 3 MarkenG. Ochrona z prawa oznaczeń co do zasady wyprzedza ochronę nazwy z § 12 BGB (BGH, I ZR 138/99); § 12 BGB jest na planie pierwszym przede wszystkim tam, gdzie nie działa prawo oznaczeń.

Czy mogę żądać przeniesienia domeny na mnie?

Nie. Wedle orzecznictwa BGH uprawnionemu wobec nieuprawnionego posiadacza domeny przysługuje tylko roszczenie o usunięcie domeny, nie o przepisanie (BGH, I ZR 138/99). Aby zwalniana domena przypadła Państwu, a nie osobie trzeciej, przy domenach „.de" służy wpis DISPUTE w DENIC — sprawia on, że usunięta domena przypada wpisanemu.

Co obowiązuje, gdy dwie firmy mogą nosić tę samą nazwę?

Wtedy zachodzi równobrzmienie nazw. Nakazane wyważenie prowadzi zasadniczo do tego, że pozostaje przy pierwszeństwie rejestracji — kto jako uprawniony nosiciel nazwy zarejestrował domenę pierwszy, może ją co do zasady zachować (BGH, I ZR 138/99). Tylko gdy jeden cieszy się nadzwyczajną znajomością, a drugi nie ma szczególnego interesu właśnie w tym adresie, posiadacz domeny może być zobowiązany do dodania do swojej nazwy dodatku odróżniającego.

Co daje wpis DISPUTE w DENIC?

Wpis DISPUTE jest środkiem zabezpieczającym dla domen „.de". Sprawia, że domena podczas sporu nie może być przeniesiona na osobę trzecią i że po usunięciu przypada wpisanemu w DISPUTE. Ponieważ przysługuje roszczenie tylko o usunięcie, a nie o przepisanie, wpis DISPUTE domyka właśnie tę lukę — dlatego powinien być ustanowiony, zanim napiszą Państwo do przeciwnika.

Mam zwolnić swoją domenę — czy muszę to zrobić?

Nie bez sprawdzenia. Niech najpierw sprawdzą Państwo, czy przeciwnik ma w ogóle prawo z wcześniejszym pierwszeństwem i czy sami są Państwo uprawnieni — przez własną nazwę, własne oznaczenie lub starsze używanie. Przy równobrzmieniu w dobrej wierze często rozstrzyga pierwszeństwo rejestracji, tak że mogą Państwo zachować domenę, co najwyżej z dodatkiem odróżniającym. Pochopne zwolnienie oddaje być może silniejszą pozycję.

Jak szybko usłyszę od Państwa odpowiedź?

Odezwiemy się do Państwa — zwykle w ciągu 24 godzin, w dni robocze gwarantowane w ciągu 48. Zwłaszcza w sporze o domenę rozstrzyga tempo — im wcześniej opiszą Państwo pojęcie, wzajemne prawa lub otrzymane żądanie z terminem, tym więcej czasu zostaje, by zabezpieczyć domenę wpisem DISPUTE, dochodzić roszczeń albo czysto ująć oświadczenie, zanim zagrozi postępowanie zabezpieczające.

„Pierwszy odruch w sporze o domenę jest niemal zawsze błędny: jedni sądzą, że rejestracja czyni ich panem domeny, drudzy zwalniają ją na samo wezwanie. W obu razach warto najpierw to samo trzeźwe pytanie — jakie prawo bezwzględne stoi za pojęciem i kto nabył je wcześniej? Na tym pierwszeństwie, a nie na samej domenie, rozstrzyga się sprawa", mówi adwokat Sebastian Müller.

Przepisy i orzeczenia do sprawdzenia

  • § 12 BGB — prawo do nazwy: kwestionowanie prawa do nazwy albo bezprawne używanie tej samej nazwy przez innego rodzi roszczenie o usunięcie naruszenia; przy obawie dalszych naruszeń pozew o zaniechanie. Klasyczna podstawa w sporze o domenę, gdy nie działa prawo oznaczeń.
  • § 5 MarkenG — oznaczenia handlowe: chronione są oznaczenia przedsiębiorstwa (nazwa, firma, szczególne oznaczenie zakładu, ust. 1 i 2) oraz tytuły utworów (ust. 3) — ochrona przez używanie, bez wpisu do rejestru.
  • § 15 MarkenG — wyłączne prawo do oznaczenia handlowego: zakaz używania wywołującego niebezpieczeństwo pomylenia (ust. 2), ochrona renomy (ust. 3), zaniechanie przy niebezpieczeństwie powtórzenia (ust. 4), odszkodowanie przy winie umyślnej/niedbalstwie (ust. 5).
  • § 14 MarkenG — wyłączne prawo posiadacza znaku towarowego: ochrona renomy zarejestrowanego znaku (ust. 2 nr 3), zaniechanie przy niebezpieczeństwie powtórzenia (ust. 5), odszkodowanie przy winie umyślnej/niedbalstwie (ust. 6) — właściwe, gdy za pojęciem domeny stoi znany zarejestrowany znak towarowy.
  • BGH, wyrok z 22.11.2001 – I ZR 138/99 („shell.de") — tezy urzędowe: ochrona z §§ 5, 15 MarkenG co do zasady wyprzedza ochronę nazwy z § 12 BGB; już rejestracja cudzego oznaczenia jako domeny jest bezprawnym używaniem nazwy (§ 12 BGB); przy równobrzmieniu z reguły rozstrzyga pierwszeństwo rejestracji; roszczenie tylko o usunięcie, nie o przepisanie. Pełny tekst (lexetius).

Państwa sprawa zamiast ogólnych odpowiedzi

Opiszą Państwo krótko, o co chodzi — otrzymają Państwo pierwszą ocenę. Odezwiemy się do Państwa — zwykle w ciągu 24 godzin, w dni robocze gwarantowane w ciągu 48.

Opisz swoją sprawę