Sąd nie przyjmuje Państwa polskiego odpisu z rejestru — brakuje tłumaczenia uwierzytelnionego
Składają Państwo odpis z polskiego rejestru, do tego umowę i pełnomocnictwo — wszystko prawdziwe, wszystko podpisane. A mimo to z sądu przychodzi uwaga: nie do wykorzystania, bo w obcym języku i bez właściwego tłumaczenia. Przed niemieckim sądem obowiązuje jasna zasada: językiem urzędowym sądu jest niemiecki. Kto chce użyć polskich dokumentów, potrzebuje z reguły tłumaczenia — i to nie byle jakiego, lecz sporządzonego przez właściwą osobę. Poniżej czytają Państwo, kiedy tłumaczenie uwierzytelnione jest konieczne, kto może je sporządzić i gdzie leży różnica między tłumaczeniem uznawanym a bezwartościowym. Rozprawę i korespondencję prowadzimy po polsku.
Najważniejsze w 30 sekund
Przed niemieckim sądem językiem urzędowym jest niemiecki (§ 184 GVG). Dokument obcojęzyczny bez tłumaczenia z reguły nie nadaje się do użytku w procesie.
Sąd może zarządzić, aby do dokumentu obcojęzycznego dołączyć tłumaczenie — sporządzone przez tłumacza upoważnionego lub ustanowionego urzędowo według prawa danego kraju związkowego (§ 142 ust. 3 ZPO).
„Uznawane” znaczy: tłumaczenie pochodzi od tłumacza przysięgłego/upoważnionego, który poświadcza jego zgodność i kompletność. Zwykłe tłumaczenie biurowe tego nie spełnia.
Dla tłumacza ustnego (Dolmetscher) na rozprawie jest podobnie: tłumacz ogólnie zaprzysiężony wystarcza przed wszystkimi sądami (§ 189 ust. 2 GVG).
Czy dokument potrzebuje dodatkowo apostille, to osobne pytanie. Między państwami Unii pewne dokumenty stanu cywilnego są z niej zwolnione (rozporządzenie (UE) 2016/1191) — dokumentów gospodarczych, jak odpisy z rejestru i umowy, to zwolnienie właśnie nie obejmuje.
Typowe sytuacje
Sąd odrzuca Państwa polski dokument
Opierają się Państwo w procesie na polskim odpisie z rejestru, pełnomocnictwie albo polskim wyroku — a sąd traktuje dokument jako nieprzydatny, bo jest obcojęzyczny, a wymaganego tłumaczenia brak. Teraz biegnie termin i muszą Państwo w krótkim czasie dostarczyć właściwe tłumaczenie, inaczej dowód przepada.
Zwykłe tłumaczenie nie zostaje uznane
Zlecili już Państwo tłumaczenie umowy lub dokumentu — we własnym zakresie albo w biurze bez uprawnień przysięgłego. Przed sądem lub urzędem pada wtedy: tak nie. Wymagane jest tłumaczenie tłumacza upoważnionego, z poświadczeniem zgodności. Istniejąca wersja nie jest przez to bezwartościowa dla Państwa zrozumienia, ale dla obrotu prawnego jest bezużyteczna.
Państwa niemiecki dokument ma obowiązywać w Polsce
Sytuacja odwrotna: chcą Państwo użyć niemieckiego odpisu z rejestru handlowego, notarialnego pełnomocnictwa albo niemieckiego wyroku w Polsce. Tam wymaga się tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego w Polsce — a zależnie od dokumentu dodatkowo apostille. Która wersja zostanie uznana, rozstrzyga się według reguł państwa, w którym dokument jest używany.
Stan prawny prostym językiem
Zdanie wyjściowe jest krótkie i brzemienne w skutki: językiem urzędowym sądu jest niemiecki (§ 184 GVG). Dotyczy to ustnego wystąpienia tak samo jak pism procesowych i dokumentów, na które się Państwo powołują. Polski dokument nie staje się przez to automatycznie bezwartościowy — ale swoją moc w niemieckim postępowaniu może rozwinąć dopiero wtedy, gdy występuje w formie, którą sąd potrafi udostępnić w języku niemieckim. W praktyce znaczy to: do dokumentu obcojęzycznego należy tłumaczenie. (Jedyny ustawowy wyjątek dotyczy języka serbołużyckiego w łużyckich powiatach macierzystych — dla niemiecko-polskiego obrotu gospodarczego nie ma on znaczenia.)
Jak to tłumaczenie ma wyglądać, mówi kodeks postępowania cywilnego. Sąd może zarządzić, aby do dokumentu sporządzonego w obcym języku dołączyć tłumaczenie — i to takie, które sporządził tłumacz „upoważniony lub ustanowiony urzędowo do przekładów danego rodzaju w jednym z krajów związkowych według przepisów prawa krajowego, albo z takim tłumaczem w każdym wypadku zrównany” (§ 142 ust. 3 zdanie 1 ZPO). Tym samym nazwany jest kluczowy punkt: liczy się osoba tłumacza. Nie każdy poprawny językowo przekład wystarcza, lecz tylko przekład tłumacza, którego organ państwowy do tego upoważnił lub ustanowił urzędowo według prawa krajowego. To właśnie owo upoważnienie sprawia, że tłumaczenie jest „uwierzytelnione” — w mowie potocznej mówi się o tłumaczeniu uwierzytelnionym (przysięgłym) — chodzi o wersję sporządzoną i poświadczoną przez tłumacza upoważnionego.
To poświadczenie ma konkretny cel. Takie tłumaczenie uchodzi za zgodne i kompletne, jeżeli tłumacz to poświadczy (§ 142 ust. 3 zdanie 2 ZPO); poświadczenie umieszcza się na tłumaczeniu i podaje ono miejsce, dzień oraz stanowisko tłumacza. Sąd nie musi więc badać od zera, czy przekład się zgadza — może oprzeć się na poświadczeniu zgodności. To jest praktyczna wartość tłumaczenia uwierzytelnionego: nadaje dokumentowi obcojęzycznemu moc dowodową, bez tłumaczenia każdego słowa na nowo w procesie. Dowód przeciwny wprawdzie pozostaje dopuszczalny — druga strona może twierdzić, że tłumaczenie jest niezgodne lub niekompletne (§ 142 ust. 3 zdanie 4 ZPO) — ale punkt wyjścia jest zupełnie inny niż przy zwykłym tłumaczeniu biurowym, któremu tego domniemania brak.
Ta sama zasada przewija się przez rozprawę ustną. Gdy się na niej tłumaczy — bo na przykład strona lub świadek mówi po polsku — tłumacz ustny ma złożyć przysięgę, że będzie tłumaczył wiernie i sumiennie (§ 189 ust. 1 GVG). Jeżeli jednak tłumacz jest już ogólnie zaprzysiężony według ustawy o tłumaczach sądowych albo według przepisów prawa krajowego, to przed wszystkimi sądami federacji i krajów związkowych wystarczy powołanie się na tę przysięgę (§ 189 ust. 2 GVG). Dla codzienności gospodarczej znaczy to: zarówno przy pisemnym tłumaczeniu dokumentów, jak i przy tłumaczeniu ustnym na rozprawie o tym, czy sąd bez dalszych formalności zaakceptuje pośrednictwo językowe, rozstrzyga państwowa kwalifikacja osoby.
Od tłumaczenia ściśle należy odróżnić autentyczność samego dokumentu — służą jej apostille i legalizacja. Nie odpowiadają one na pytanie „co jest w środku?”, lecz „czy dokument rzeczywiście pochodzi od organu, który miał go wystawić?”. Tu prawo Unii uprościło sprawę dla dokumentów obywatelskich: rozporządzenie (UE) 2016/1191 zwalnia pewne dokumenty urzędowe dotyczące stanu cywilnego — na przykład o urodzeniu, zawarciu małżeństwa, zgonie, miejscu zamieszkania czy niekaralności — w obrocie między państwami Unii z apostille i udostępnia wielojęzyczne formularze jako pomoc w tłumaczeniu. Dla obrotu gospodarczego trzeba to jednak czytać z ostrożnością: odpisy z rejestru handlowego, dokumenty gospodarcze i umowy tym rozporządzeniem właśnie nie są objęte. Dla Państwa dokumentów gospodarczych pozostają więc ogólne reguły — zależnie od dokumentu i celu użycia może być wymagana apostille, a pytanie o tłumaczenie uwierzytelnione i tak stawia się od tego niezależnie.
Jeśli odwrotnie chcą Państwo użyć niemieckiego dokumentu w Polsce, uznawane tłumaczenie regulują przepisy polskie. Tam droga wiedzie z reguły przez tłumacza przysięgłego w Polsce, wpisanego na urzędową listę. Którą wersję zaakceptują urzędy i sądy w danym kraju, rozstrzyga się według prawa państwa użycia — dlatego opłaca się przed zleceniem tłumaczenia ustalić, gdzie i do czego dokument ostatecznie będzie potrzebny.
Praktyka Proszę wyjaśnić przed tłumaczeniem trzy rzeczy: czy dokument będzie potrzebny w Niemczech czy w Polsce? Czy potrzebuje dodatkowo apostille na autentyczność? I kto jest właściwym, urzędowo upoważnionym tłumaczem dla języka docelowego? Kto zachowa tę kolejność, oszczędza sobie najdroższego wariantu — drugiego tłumaczenia, bo pierwsze nie zostało uznane.
Gdy biegnie termin: co liczy się w pierwszych dniach
Najgroźniejszym odruchem przy dokumencie obcojęzycznym jest szybko przetłumaczyć go samemu lub we własnym biurze, żeby „mieć co złożyć”. Właśnie to prowadzi w pułapkę: tłumaczenie jest, wygląda porządnie — a mimo to nie zostaje uznane, bo nie pochodzi od tłumacza upoważnionego. W najgorszym razie zauważają to Państwo dopiero wtedy, gdy termin do złożenia niemal upłynął i nie ma już czasu na zdobycie właściwej wersji. Wadą nie jest wtedy język, lecz utracony czas.
„W obrocie prawnym Niemcy–Polska sprawa rzadko rozbija się o tłumaczenie — rozbija się o to, że w chwili upływu terminu leżało tłumaczenie niewłaściwe”, mówi adwokat Sebastian Müller. Dlatego proszę od początku zlecać tłumaczowi upoważnionemu do niemieckiego języka prawniczego, gdy dokument potrzebny jest w Niemczech — a tłumaczowi przysięgłemu w Polsce, gdy ma obowiązywać tam. Proszę mieć w pogotowiu oryginał, bo uwierzytelnienie odnosi się do określonej podstawy. Równolegle proszę wyjaśnić kwestię autentyczności: jeśli dokument potrzebuje apostille, to osobny krok w osobnym organie, kosztujący dodatkowy czas. I proszę hojnie wliczyć zdobycie tłumaczenia w swoje terminy — tłumaczenia uwierzytelnione i apostille to procedury urzędowe i usługowe, których nie da się załatwić z dnia na dzień.
Jak Państwo postępują
Ustalić, gdzie dokument będzie potrzebny
Obrót niemiecki czy polski? Od tego zależy wszystko. Dla Niemiec obowiązuje niemiecki język urzędowy sądu (§ 184 GVG) i tłumaczenie przez upoważnionego tu tłumacza (§ 142 ust. 3 ZPO); dla Polski uznawane tłumaczenie tłumacza przysięgłego w Polsce. To pytanie stoi przed każdym zleceniem.
Zlecić właściwemu, upoważnionemu tłumaczowi
Rozstrzyga osoba: tylko tłumacz upoważniony lub ustanowiony urzędowo według prawa krajowego dostarcza wersję, która uchodzi za zgodną i kompletną (§ 142 ust. 3 ZPO). Zwykłe tłumaczenie nie wystarcza dla obrotu prawnego — nawet jeśli językowo jest bez zarzutu.
Kwestię autentyczności zbadać osobno
Tłumaczenie i apostille to dwie różne rzeczy. Dla dokumentów stanu cywilnego między państwami Unii apostille odpada (rozporządzenie (UE) 2016/1191) — dla odpisów z rejestru, umów i dokumentów gospodarczych to nie obowiązuje. Proszę wcześnie ustalić, czy Państwa konkretny dokument potrzebuje apostille.
Mieć w pogotowiu oryginał i cel użycia
Uwierzytelnienie odnosi się do określonej podstawy. Proszę zadbać, by dostępny był oryginał lub odpowiednia kopia, i powiedzieć tłumaczowi, do czego wersja jest potrzebna — sąd, urząd czy kontrahent stawiają różne wymagania.
Zaplanować terminy i wyprzedzenie
Tłumaczenie uwierzytelnione i ewentualna apostille potrzebują czasu. Jeśli w procesie biegnie termin do złożenia tłumaczenia, proszę zdobyć właściwą wersję natychmiast — dostarczone później, nieuznawane tłumaczenie terminu nie ratuje.
Częste błędy — i jak ich uniknąć
Zakładać, że zwykłe tłumaczenie wystarczy
Najczęstszy błąd. Poprawne językowo tłumaczenie biurowe lub własne nie jest dla obrotu prawnego uznawane — wymagana jest wersja tłumacza upoważnionego, z poświadczeniem zgodności (§ 142 ust. 3 ZPO). Kto to przeoczy, zleca tłumaczenie dwa razy.
Mylić tłumaczenie z apostille
Tłumaczenie mówi, co jest w dokumencie; apostille potwierdza, że dokument jest autentyczny. Jedno nie zastępuje drugiego. Zależnie od dokumentu i kraju użycia potrzebują Państwo obu — a zwolnienie z rozporządzenia (UE) 2016/1191 przy dokumentach gospodarczych właśnie nie pomaga.
Pomyśleć o tłumaczeniu dopiero tuż przed terminem
Gdy sąd żąda tłumaczenia, biegnie termin — a zdobycie wersji uwierzytelnionej trwa. Kto zaczyna za późno, ryzykuje, że skądinąd mocny dowód nie da się już wykorzystać na czas.
Zlecić tłumaczenie dla niewłaściwego porządku prawnego
Tłumaczenie uwierzytelnione w Niemczech nie jest automatycznie tym, które uzna polski urząd — i odwrotnie. Proszę wcześniej ustalić, według jakiego prawa dokument ma być uznany, żeby nie trzymać w ręku właściwego tłumaczenia dla niewłaściwego państwa.
Koszty i czas trwania
Koszt tłumaczenia uwierzytelnionego zależy od dokumentu — objętość, fachowość i język docelowy wyznaczają nakład, a krótkie pełnomocnictwo to co innego niż obszerna umowa albo wyrok z załącznikami. Dochodzą do tego, gdzie trzeba, koszty apostille jako osobnej procedury urzędowej. Mierzona ryzykiem utraty mocnego dowodu tylko z powodu niewłaściwego tłumaczenia albo uchybienia terminu, od razu właściwa, uznawana wersja jest najtańszym wariantem. Najdroższy jest zawsze drugi przekład, bo pierwszy się nie nadawał.
Stałych cen ryczałtowych świadomie nie podajemy: czy chodzi o pojedynczy dokument do bieżącego procesu, czy o cały pakiet odpisów z rejestru, pełnomocnictw i umów dla trwałej relacji handlowej, rozstrzyga się dopiero, gdy poznamy dokumenty i cel użycia. Rząd wielkości oraz uczciwą ocenę, jakiego tłumaczenia rzeczywiście Państwo potrzebują i w jakiej kolejności, poznają Państwo, gdy tylko będzie wiadomo, gdzie i do czego dokumenty mają zostać użyte. Zwłaszcza w bieżącym obrocie z Polską częściej niż pojedynczy przypadek opłaca się ustalony tryb dla powracających dokumentów niż gaszenie pożaru za każdym razem z osobna.
Częste pytania
Czy zwykłe tłumaczenie mojego polskiego dokumentu wystarczy dla sądu?
Z reguły nie. Językiem urzędowym sądu jest niemiecki (§ 184 GVG), a sąd może zażądać, aby tłumaczenie pochodziło od tłumacza upoważnionego lub ustanowionego urzędowo według prawa krajowego (§ 142 ust. 3 ZPO). Tylko takie tłumaczenie uchodzi — na podstawie poświadczenia zgodności — za zgodne i kompletne. Tłumaczenie własne lub biurowe bez tego upoważnienia tego nie spełnia.
Jaka jest różnica między tłumaczeniem uwierzytelnionym a apostille?
To dwie różne rzeczy. Tłumaczenie uwierzytelnione mówi sądowi lub urzędowi, co jest w dokumencie — sporządzone przez tłumacza upoważnionego (§ 142 ust. 3 ZPO). Apostille potwierdza natomiast autentyczność dokumentu, czyli że rzeczywiście pochodzi od organu wystawiającego. Zależnie od dokumentu i kraju użycia potrzebują Państwo jednego, drugiego albo obu.
Czy dla polskiego odpisu z rejestru handlowego potrzebuję apostille?
To da się powiedzieć tylko w konkretnym wypadku. Ważne jest: unijne rozporządzenie, które między państwami Unii znosi apostille dla pewnych dokumentów stanu cywilnego (rozporządzenie (UE) 2016/1191), dokumentów gospodarczych, jak odpisy z rejestru handlowego i umowy, właśnie nie obejmuje. Dla takich dokumentów obowiązują reguły ogólne i zależnie od dokumentu oraz celu użycia apostille może być wymagana — to wyjaśniamy wcześniej, żeby nie zlecali Państwo podwójnie.
Mój niemiecki dokument ma być użyty w Polsce — które tłumaczenie tam obowiązuje?
Wtedy uznawane tłumaczenie regulują przepisy polskie. Z reguły wymagane jest tłumaczenie przez tłumacza przysięgłego w Polsce, wpisanego na urzędową listę — a zależnie od dokumentu dodatkowo apostille na autentyczność. Którą wersję się zaakceptuje, rozstrzyga państwo, w którym dokument jest używany; dlatego wyjaśniamy to przed zleceniem.
Sąd wyznaczył termin do złożenia tłumaczenia — co robić?
Natychmiast zdobyć właściwą, uwierzytelnioną wersję, a nie najszybszą. Dostarczone później, lecz nieuznawane tłumaczenie nie dochowuje terminu i może kosztować Państwa dowód. Proszę wcześnie opisać nam sytuację — zależnie od dokumentu i języka tłumaczenie uwierzytelnione potrzebuje wyprzedzenia, a ten czas da się zaplanować tylko wtedy, gdy zaczyna się w porę.
Mam polski wyrok i chcę go egzekwować — czy potrzebuję tłumaczenia?
Tak, i to dwa różne wątki: uznanie i wykonanie tytułu z jednego państwa Unii w drugim to jedna sprawa, a jego tłumaczenie na potrzeby postępowania — druga. Do dokumentu obcojęzycznego z reguły potrzebne jest tłumaczenie uwierzytelnione (§ 142 ust. 3 ZPO). Praktyczną drogę od tytułu do pieniędzy — zaświadczenie, tłumaczenie, wniosek do komornika — opisujemy w poradniku egzekucja niemieckiego tytułu w Polsce.
Jak szybko się Państwo odezwą?
Odezwiemy się do Państwa — zwykle w ciągu 24 godzin, w dni robocze gwarantowane w ciągu 48. Zwłaszcza gdy w procesie biegnie termin do złożenia tłumaczenia, liczy się każdy dzień — proszę opisać sprawę raczej wcześniej niż później.
Przepisy i źródła do wglądu
§ 184 GVG — językiem urzędowym sądu jest niemiecki (z regułą szczególną dla języka serbołużyckiego w łużyckich powiatach macierzystych).
§ 142 ust. 3 ZPO — sąd może zarządzić, aby do dokumentu obcojęzycznego dołączyć tłumaczenie tłumacza upoważnionego lub ustanowionego urzędowo według prawa krajowego; uchodzi ono za zgodne i kompletne, gdy tłumacz to poświadczy (dowód przeciwny pozostaje dopuszczalny).
§ 189 GVG — przysięga tłumacza ustnego (ust. 1); tłumacz ogólnie zaprzysiężony według ustawy o tłumaczach sądowych albo prawa krajowego może przed wszystkimi sądami powołać się na tę przysięgę (ust. 2).
rozporządzenie (UE) 2016/1191 — rozporządzenie o dokumentach urzędowych: zwolnienie pewnych dokumentów stanu cywilnego (m.in. urodzenie, małżeństwo, zgon, miejsce zamieszkania, niekaralność) z apostille między państwami Unii oraz wielojęzyczne formularze jako pomoc w tłumaczeniu; dokumenty gospodarcze, jak odpisy z rejestru handlowego i umowy, nie są objęte.
§§ 184, 189 GVG oraz § 142 ZPO to przepisy prawa niemieckiego; podlinkowano urzędowe teksty w serwisie „Gesetze im Internet”. Rozporządzenie (UE) 2016/1191 to akt prawa Unii (numer CELEX). Tłumacza przysięgłego w Polsce prowadzi urzędowa lista Ministra Sprawiedliwości; apostille w obrocie Niemcy–Polska opiera się na konwencji haskiej z 1961 r. Gdy z dokumentów wynika sam spór o towar, usługę lub udziały spółki, stosuje się odrębne reguły — zob. poradnik spór handlowy Niemcy–Polska oraz dochodzenie należności w Polsce.
Państwa sprawa zamiast ogólnych odpowiedzi
Proszę krótko opisać, o co chodzi — po polsku lub po niemiecku. Otrzymają Państwo pierwszą ocenę. Odezwiemy się do Państwa — zwykle w ciągu 24 godzin, w dni robocze gwarantowane w ciągu 48.