Ciężarówka ma wypadek, paleta zostaje uszkodzona w porcie, kontener idzie za burtę — i nagle staje przed Państwem rozstrzygające pytanie: czy kupujący mimo to musi za towar zapłacić, choć nic nie dotarło? Czy strata zostaje na sprzedawcy? Odpowiedź nie zależy od tego, kto bardziej się złości, lecz od jednej chwili — od przejścia ryzyka (Gefahrübergang / przejście ryzyka). Od tego momentu ryzyko nosi kupujący, choćby nic nie zawinił. Tu przeczytają Państwo, kiedy według niemieckiego prawa ryzyko przechodzi, dlaczego w obrocie handlowym często zmienia się już przy przewoźniku i jak uzgodniona w umowie klauzula dostawy — Incoterm — ten moment wyznacza. Wszystko według niemieckiego BGB i HGB.
Stan prawny w prostych słowach
Punktem wyjścia jest jedna jedyna chwila: przejście ryzyka (Gefahrübergang / przejście ryzyka). Do niej ryzyko nosi sprzedawca — gdy towar ginie, musi go dostarczyć drugi raz i nie dostaje pieniędzy. Po niej ryzyko nosi kupujący: musi zapłacić cenę także wtedy, gdy rzecz bez niczyjej winy ginie lub się pogarsza. Ustawa kładzie ten punkt na wydanie (Übergabe / wydanie): z wydaniem sprzedanej rzeczy ryzyko przypadkowej utraty i przypadkowego pogorszenia przechodzi na kupującego; od tej chwili należą mu się także pożytki i ponosi ciężary (§ 446 zd. 1 i 2 BGB). „Przypadkowe" znaczy: nikt szkody nie ponosi — siła wyższa, wypadek, kradzież przez osoby trzecie. Ważny dodatek: wydaniu równa się sytuacja, gdy kupujący popadnie w zwłokę wierzyciela w przyjęciu (Annahmeverzug) (§ 446 zd. 3 BGB). Kto nie odbiera przygotowanego towaru, nie może więc powołać się, że nie został on jeszcze wydany — ryzyko i tak go dosięga.
Dla obrotu handlowego istnieje praktycznie o wszystkim rozstrzygający przypadek szczególny — sprzedaż wysyłkowa (Versendungskauf / sprzedaż wysyłkowa). Gdy sprzedawca wysyła sprzedaną rzecz na żądanie kupującego do miejsca innego niż miejsce spełnienia świadczenia, ryzyko przechodzi na kupującego, gdy tylko sprzedawca wyda rzecz spedytorowi, przewoźnikowi albo innej osobie lub instytucji wyznaczonej do wykonania wysyłki (§ 447 ust. 1 BGB). To jest punkt rozstrzygający: nie dotarcie do kupującego, lecz już wydanie przewoźnikowi przenosi ryzyko. Ryzyko transportu (Transportgefahr / ryzyko transportu) — wypadek, stłuczenie, strata w drodze — nosi przy sprzedaży wysyłkowej zatem kupujący, choć nigdy nie miał towaru w rękach. Jeśli jednak sprzedawca bez pilnej przyczyny odejdzie od szczególnej instrukcji wysyłkowej kupującego, odpowiada za wynikłą stąd szkodę (§ 447 ust. 2 BGB).
Aby przy sprzedaży wysyłkowej ryzyko w ogóle mogło przejść na oznaczoną rzecz, towar przy zobowiązaniu gatunkowym — czyli „100 kartonów tego rodzaju", a nie indywidualna sztuka — musi najpierw zostać skonkretyzowany (Konkretisierung / skonkretyzowanie). Gdy dłużnik uczynił ze swej strony to, co konieczne do świadczenia rzeczy średniego rodzaju i średniej jakości, zobowiązanie ogranicza się do tej rzeczy (§ 243 ust. 2 BGB). Przy sprzedaży wysyłkowej sprzedawca czyni to, co konieczne, typowo z prawidłowym wydaniem przewoźnikowi — od tej chwili z gatunku stała się „ta paleta" i tylko na niej ryzyko przechodzi. To nie jest drobiazgowość: wyjaśnia, dlaczego w ogóle określona partia towaru może „zaginąć", za którą kupujący musi potem zapłacić.
Nie mylić — konsument. To wcześniejsze przejście ryzyka obowiązuje w rdzeniu tylko między przedsiębiorcami. Przy sprzedaży towaru konsumpcyjnego (Verbrauchsgüterkauf), czyli gdy konsument kupuje od przedsiębiorcy (§ 474 ust. 1 BGB), § 447 ust. 1 BGB jest mocno ograniczony: ryzyko przechodzi tam już z wydaniem przewoźnikowi tylko wtedy, gdy sam konsument zlecił wykonanie przewozu, a przedsiębiorca nie wskazał mu wcześniej tej osoby (§ 475 ust. 2 BGB). W zwykłym przypadku — handlowiec organizuje wysyłkę — u konsumenta zostaje więc przy przejściu ryzyka z wydaniem jemu; ryzyko transportu nosi przedsiębiorca. Kto zatem w handlu internetowym sprzedaje konsumentom, nie może odnosić § 447 do siebie — tam obowiązuje surowsza reguła. Odwrotnie: w obustronnym stosunku handlowym § 447 działa w pełnym zakresie.
Kolejnym przypadkiem, w którym ryzyko się przesuwa, jest zwłoka kupującego w przyjęciu (Annahmeverzug). Gdy kupujący nie odbiera prawidłowo zaofiarowanego towaru, sprzedawca w kupnie handlowym może go na ryzyko i koszt kupującego złożyć w publicznym magazynie albo w inny bezpieczny sposób, a pod dalszymi warunkami nawet przeprowadzić sprzedaż samopomocową (§ 373 niemieckiego HGB). Pasuje to do zasady § 446 zd. 3 BGB: zwlekający kupujący nosi od chwili zwłoki w przyjęciu ryzyko tak, jakby już wydano. Jeśli mimo to spierają się Państwo dalej o samo roszczenie zapłaty, jak je czysto wyprowadzić i dochodzić, pokazuje nasz poradnik o odszkodowaniu i dochodzeniu szkody.
A teraz Incoterms. W transgranicznym, ale i w krajowym obrocie B2B w umowie często stoi skrót jak EXW, FCA, FOB, CIF, DAP albo DDP — tak zwana klauzula dostawy lub „Incoterm". Incoterms® to wydany przez Międzynarodową Izbę Handlową (ICC), regularnie przerabiany zbiór reguł (obecnie wersja Incoterms® 2020). Ważne dla zrozumienia: nie są ustawą. Obowiązują tylko wtedy, gdy strony je uzgodnią — wówczas jednak regulują w sposób ujednolicony, kto organizuje i płaci transport, kto ubezpiecza, kto przejmuje formalności wywozowe i przywozowe oraz — dla nas tu centralnie — w którym punkcie koszty i ryzyko przechodzą ze sprzedawcy na kupującego. Poszczególne klauzule rozdzielają to ryzyko bardzo różnie: przy klauzuli „odbioru" ryzyko leży bardzo wcześnie po stronie kupującego, przy klauzuli „dotarcia" sprzedawca nosi je głęboko w kraju przeznaczenia. Która konkretna klauzula wyznacza który punkt wydania, wynika z danego tekstu klauzuli ICC — ten w razie wątpliwości powinni Państwo sprawdzić dosłownie, zamiast zdawać się na przeczucie co do skrótu.
Dla Państwa sprawy oznacza to rozstrzygającą kolejność: jeśli uzgodnili Państwo klauzulę dostawy, to ona określa przejście ryzyka i kosztów — jako uzgodnienie umowne ma pierwszeństwo przed ustawowymi regułami §§ 446, 447 BGB. Dopiero gdy żadnej takiej klauzuli nie uzgodniono albo pozostawia ona jakąś kwestię otwartą, wkraczają zasady ustawowe. Najważniejsze zdanie na drogę: Incoterm w umowie rozstrzyga, kto nosi ryzyko transportu. Jak taka klauzula wchodzi skutecznie do umowy i gdzie leżą granice jej włączenia we wzorcach umownych, mogą Państwo przenieść z naszego poradnika o ogólnych warunkach handlowych B2B.
Z praktyki Proszę wyjaśnić przed zawarciem umowy dwie rzeczy naraz: kiedy przechodzi ryzyko — i kto ubezpiecza dokładnie ten odcinek. Proszę uzgodnić klauzulę dostawy wyraźnie (ze wskazaniem miejsca, np. „FCA zakład Musterstadt, Incoterms® 2020") i zawrzeć ubezpieczenie transportu tam, gdzie ryzyko leży po Państwa stronie. I proszę udokumentować wydanie przewoźnikowi z datą, stanem i pokwitowaniem — właśnie ten dowód rozstrzyga później spór.
Koszty i czas
Czy spór o szkodę transportową się opłaca, zależy od wartości towaru, od pytania, czy ryzyko już przeszło, i od tego, czy przewoźnik lub ubezpieczyciel są wypłacalni. Pierwszy, rozstrzygający krok — czysto ustalić przejście ryzyka i zabezpieczyć właściwe dowody — kosztuje przede wszystkim staranność. Często stan prawny po zajrzeniu do umowy i klauzuli dostawy jest jednoznaczniejszy, niż wydaje się w pierwszej złości, a jasno uzasadnione pismo wyjaśnia kwestię zapłaty szybciej niż długie przepychanki.
Stałych cen ryczałtowych świadomie nie podajemy: co jest adekwatne, da się rzetelnie powiedzieć dopiero wtedy, gdy umowa, klauzula dostawy, wartość towaru i przebieg transportu leżą na stole. Rząd wielkości poznają Państwo, gdy będziemy znać Państwa sprawę — wraz z uczciwą oceną, czy ryzyko w Państwa przypadku już przeszło i przeciw komu kieruje się Państwa roszczenie.
Częste pytania
Czy jako kupujący muszę zapłacić, choć towar uległ w transporcie zniszczeniu?
To zależy od przejścia ryzyka. Jeśli była to sprzedaż wysyłkowa między przedsiębiorcami, a sprzedawca prawidłowo wydał towar przewoźnikowi, ryzyko przeszło na Państwa — wówczas muszą Państwo zapłacić cenę i zwrócić się co do szkody do przewoźnika i ubezpieczenia (§ 447 ust. 1 BGB). Jeśli natomiast ryzyko było jeszcze po stronie sprzedawcy, np. bo klauzula dostawy przesuwa przejście na później, mogą Państwo w tym zakresie odmówić zapłaty.
Co w ogóle znaczy „przejście ryzyka"?
To chwila, od której kupujący nosi ryzyko przypadkowej utraty i przypadkowego pogorszenia. Wcześniej nosi je sprzedawca: gdy towar ginie, nie dostaje pieniędzy. Później kupujący musi zapłacić, także gdy rzecz bez niczyjej winy ginie. Ustawa kładzie ten punkt co do zasady na wydanie (§ 446 BGB), przy sprzedaży wysyłkowej już na wydanie przewoźnikowi (§ 447 BGB).
Czy Incoterms są ustawą?
Nie. Incoterms® to wydany przez Międzynarodową Izbę Handlową (ICC) zbiór ujednoliconych klauzul dostawy (np. EXW, FCA, CIF, DAP, DDP). Obowiązują tylko wtedy, gdy strony umowy je uzgodnią. Jeśli to zrobią, określają, kiedy i gdzie przechodzą koszty i ryzyko — i jako uzgodnienie umowne mają pierwszeństwo przed ustawowymi regułami §§ 446, 447 BGB. Która klauzula wyznacza który punkt wydania, wynika z danego tekstu klauzuli, który w razie wątpliwości trzeba sprawdzić dosłownie.
Czy wcześniejsze przejście ryzyka działa też, gdy sprzedaję konsumentom?
Z reguły nie. Przy sprzedaży towaru konsumpcyjnego ryzyko przechodzi już z wydaniem przewoźnikowi tylko wtedy, gdy konsument sam zlecił wykonanie przewozu, a Państwo nie wskazali mu tej osoby wcześniej (§ 475 ust. 2 BGB). Jeśli jako przedsiębiorca organizują Państwo wysyłkę, zostaje przy przejściu ryzyka z wydaniem konsumentowi — ryzyko transportu leży wtedy po Państwa stronie. Wcześniejsze przejście według § 447 BGB obowiązuje w obustronnym stosunku handlowym.
Jak szybko się Państwo odezwą?
Odezwiemy się do Państwa — zwykle w ciągu 24 godzin, w dni robocze gwarantowane w ciągu 48. Właśnie przy szkodzie transportowej liczy się każdy dzień, bo wobec przewoźnika i ubezpieczenia często biegną krótkie terminy reklamacji i zgłoszenia — proszę opisać sprawę raczej wcześniej niż później.
„Przy szkodzie transportowej nigdy nie chodzi o to, kto najbardziej się złości, lecz zawsze tylko o jedną chwilę — od kiedy ryzyko leżało po Państwa stronie. Kto ma Incoterm w umowie czarno na białym i każe pokwitować wydanie, nie spiera się później o ryzyko, lecz je zna. Najdroższy kontener to ten, dla którego nikt nie zapisał, kiedy był czyj", radzi w takich sprawach adwokat Sebastian Müller.